Parafia


Zapraszamy na spotkania w Parafii pw. św. Kazimierza Królewicza w Ostrowcu Świętokrzyskim, Aleja Jana Pawła II 41 w każdy pierwszy piątek miesiąca. Rozpoczynamy Mszą św. o godz. 18:00, a następnie kontynuujemy spotkanie w salce przy kościele.
Opiekunem duchowym Ogniska jest ks. dr Łukasz Sadłocha.
Link do parafii:
Parafia >>
Link do Diecezji:
Diecezja Sandomierska >>

W dniu 10.05.2019r. odbyło się  kolejne spotkanie ogniska WTM SYCHAR w Ostrowcu Św., działającego przy parafii św. Kazimierza Królewicza. Uczestniczyło w nim 9 osób oraz ks. Łukasz – opiekun duchowy. Po wspólnej modlitwie, przypomnieniu charyzmatu wspólnoty i zasad panujących na spotkaniu, zapoznaliśmy się z tekstem przygotowanym na podstawie fragmentów rekolekcji sycharowskich, które poprowadził ks. Zbigniew Wądrzyk, pt: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem (2 Tm 4, 7)”.

Wiara to relacja i sprawa serca

Wiara to relacja, dzielenie życia z Jezusem. To zgoda na przyjęcie Bożej łaski, bez żadnych naszych zasług. Pan Bóg pragnie mieć z nami relację mimo naszych grzechów i słabości. Pragnie spotkać się z nami w naszych sercach, chce być przez nie rozpoznany i kochany.

 „Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca.”  Oz 2,16

Ukrzyżowany Jezus nieustannie prorokuje do naszego serca i chce być przez nie przyjęty.

 „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie.  Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia,   a wyznawanie jej ustami – do zbawienia.”

Rz 10,9-10

„Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!”    J 14,1

Gdzie jest nasze serce? Zdarza się, że żyjemy tylko dla dziecka, dla męża, dla rodziców, najbliżsi stają się dla nas najważniejsi i niepostrzeżenie zajmują miejsce Pana Boga. Miejsce Pana Boga mogą zajmować również pieniądze, prestiż, praca, opinia innych ludzi. Nasze serce może być też ulokowane w krzywdzie, może żyć nieprzebaczeniem, może być strażnikiem więzienia, w którym są nasi krzywdziciele.

„Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”  Mt 6,21

Dobrze jest zdać sobie sprawę co jest naszym skarbem? gdzie jest nasze serce ? i czy mamy do niego dostęp? Nie po to by go potępić, ale po to by go uszanować, utulić, poznać jego słabości i zranienia, by pozwolić mu mówić i zacząć z nim rozmawiać, by ogłosić mu Dobrą Nowinę:

„Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga.” Iz 62,3 

i ukryć go w Sercu Jezusa:

„Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.” św. Augustyn

Prawda naszego serca nie musi być wcale obiektywna, ale i tak powinniśmy ją uszanować, jeżeli będziemy szanować prawdę naszego serca, to nasze serce pozwoli się poprowadzić w kierunku Pana Boga.

Serce potrafi nas oszukiwać, może nas zwodzić szczególnie, gdy jest wygłodniałe. Może być przewrotne i zatwardziałe.

„Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi?” Jer 17,9

Pozwólmy sercu mówić. Zaprośmy do niego Jezusa, by dał nam nowe serce, w którym zamieszkuje Duch Święty, który wprowadza nas we wszelką prawdę.

 „Wtedy Ja dam im nowe serce i nowego ducha włożę do ich wnętrza; usunę z ich ciała serce kamienne  i dam im serce mięsiste”  Księga Ezechiela 11,1

Na podstawie powyższego tekstu, odpowiadaliśmy na pytania:

  1. Czy słucham mojego serca?
  2. Co mówi mi moje serce?

Na koniec spotkania wysłuchaliśmy świadectw osób, które uczestniczyły w rekolekcjach odbywających się w Porszewicach, za które jesteśmy bardzo wdzięczni.

Na rekolekcje jechałam z pewnymi obawami, czy dowiem się czegoś ciekawego, konkretnie dla mnie, tym bardziej, że nie słyszałam nigdy o ks Węgrzyku. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Wszystkie konferencje były jednak bardzo ciekawe i każda wnosiła wiele nowego (przynajmniej dla mnie). Szczególnie zainteresowała mnie konferencja na temat więzi, więzi w małżeństwie, bo więź w małżeństwie jest najsilniejsza więzią, w której objawia się Bóg; budowania więzi w małżeństwie; bronienia więzi ,nawet jeśli małżonkowie nie są razem, wpływ tych więzi na dzieci, na ich widzenie Boga; więzi w Trójcy Świętej, gdzie Duch Święty, jest więzią między Ojcem i Synem, a nas uzdalnia do więzi z Bogiem. Zainteresowało mnie to, że jeśli nie ma więzi między rodzicami, to dziecko wyrasta w poczuciu ,,Bóg jest słaby” bo dzieci patrząc na to, jak kochają się rodzice- wzrastają w takim obrazie Boga. Inne konferencje były równie ciekawe, i z każdej można było wynieść dużo dla siebie. A teraz zaczytuję się w książce ,,Serce, błogosławieństwo i przekleństwo”, którą otrzymaliśmy na rekolekcjach.

A.

Wyjeżdżając na rekolekcje miałam silne, fizyczne objawy irracjonalnego lęku. Było to bardzo nieprzyjemne, do tego stopnia, że zastanawiałam się czy nie zawrócić. Cały czas miałam w ciele objawy niepokoju, takie rozedrganie wewnątrz mnie. Na pierwszej mszy ciężko było mi się skupić, nie bardzo podobało mi się co ksiądz mówił, choć ciekawa byłam co będzie dalej  ale był ten lęk. Kolejne konferencje coraz mocniej do mnie docierały. Na mszy świętej w sobotę płakałam jak nigdy, gdy ksiądz rekolekcjonista mówił do mojego serca. . Była modlitwa wstawiennicza, nigdy nie brałam udziału w takiej, nawet nie czytałam jak to wygląda. Poszłam, bo chciałam doświadczyć dotyku Boga, tak chciałam “poczuć “. Nawet odważyłam się to Jezusowi powiedzieć. I nie poczułam nic ,może lekkie zdziwienie, gdy modląca się nade mną osoba powiedziała ,że Pan zabiera moje lęki i zaczęła się modlić w językach. Zdziwiłam się, że to tak wygląda, nie powaliła mnie żadna fala potężnej Miłości ,nawet mi się płakać nie chciało. Potem jeszcze na pogodny wieczorek poszłam. Wieczorem i całą noc była adoracja, na której w ogóle nie mogłam się skupić bo na holu grali i śpiewali. Pięknie ale tak mnie to wkurzało…. Chciałam ciszy.
Ostatni dzień, a ja nie czułam przemiany, wiedziałam, że to ważne rekolekcje ,bo dotknęły mojego serca, takich treści nie słyszałam wcześniej. Mimo, że już chwilę nad sobą pracuję to nie słyszałam, a może nie dotarło do mnie nigdy wcześniej, jak bardzo nie słucham mojego serca, jak bardzo je uciszałam, jak nie chciałam patrzeć na jego prawdę. To było bardzo cenne dla mnie. Ważne słowa, że dla żony Bóg objawia się w mężu, że jest z nami w naszej relacji ,że ustrzec wiary to właśnie ustrzec relacji,  relacji z mężem, relacji z innymi ludźmi. I na koniec błogosławieństwo z nałożeniem rąk.
Po tym wróciła do domu inna Kasia, niby ta sama a inna. Nie mam w sobie od tych kilku tygodni lęku.
Mam takie uczucie, że tam na rekolekcjach, Duch Święty zasiał nasionko a ono teraz kiełkuje we mnie. wypełnia moje serce, mnie wypełnia. Bez fajerwerków, kolejny raz bez fajerwerków na które czekałam…
I chwała Bogu za to,  bo On wie najlepiej co jest dla mnie dobre.

K.